Wolne Forum Gdańsk
Forum miłośników Gdańska i Pomorza

Historia - Mogiły, cmentarze, groby masowe

villaoliva - 2009-02-13, 09:41
Temat postu: Mogiły, cmentarze, groby masowe
Rykoszet tematu grobu masowego w Malborku.

Masowe groby w Gdańsku


Cytat:
O wielu masowych grobach, znajdujących się pod domami i parkami, nigdy się nie dowiemy. Gdańsk jest miastem mogił.

Dora Schirmer z Niemiec pisze do redakcji w Gdańsku: "W czasie wojny poznałyśmy młodego wojskowego, był skoszarowany w starej barakowej szkole na Chełmie. Pewnego dnia przyszedł pod nasze okno i powiedział, że przenoszą go na Kolonię Anielinki. Po wojnie poznałyśmy młode mieszkanki Anielinek, powiedziały nam, że ten młody żołnierz zginął i one go pochowały. Długo był tam grób, ale zbudowano dom i grobu w ogrodzie nie ma. Czy go wykopano? Więcej ludzi tam zginęło, ale my znaliśmy tylko jego. W szkole na Chełmie też zginęli żołnierze, jako dziecko to widziałam, gdzie są pochowani?".
Dora w 1945 r. miała niespełna siedem lat i imienia żołnierza nie pamięta. Szukała śladów grobu już wcześniej. List do gazety to ostatnia próba. Jednak szanse na odkrycie miejsca pochówku młodego
żołnierza są niewielkie. Bo Gdańsk to miasto mogił.

- Anonimowych grobów jest masa. Ostatnio zająłem się nieco tymi anonimowymi i to dużymi, takie echo odnalezienia grobu w Malborku. Oczywiście tych anonimowych, a pojedynczych, jest dużo więcej - twierdzi Aleksander Masłowski, przewodnik i pasjonat Gdańska, twórca internetowej Akademii Rzygaczy. Potwierdzają to historycy, choć mają problem z podaniem liczby wojennych ofiar.

Co jakiś czas otrzymujemy zgłoszenia o odkopaniu ludzkich szczątków - przyznaje Marcin Tymiński, rzecznik wojewódzkiego konserwatora zabytków. - Masowy grób odkopano przy stawianiu na ul. Smoluchowskiego nowego gmachu dla gdańskiej Akademii Medycznej. Początkowo podejrzewano, że spoczywa tam kilkanaście ciał. Teraz wiadomo, że było ich co najmniej kilkaset. I, podobnie jak w Malborku, nie znaleziono przy nich ani resztek odzieży, ani dokumentów, ani nawet guzików. - Byliśmy w kontakcie z prokuraturą z Wrzeszcza, kości trafiły do Zakładu Medycyny Sądowej - informuje Marek Langowski, kanclerz gdańskiej Akademii Medycznej. - Prawdopodobnie byli to pacjenci szpitala z ostatnich dni wojny, pogrzebani w dawnym ogrodzie.

Prokuratura umorzyła śledztwo. Akademia Medyczna zleciła Zarządowi Dróg i Zieleni pochowanie szczątków na własny koszt.

- Zadecydowaliśmy, że kości zostaną złożone w drewnianych skrzyniach - twierdzi kanclerz AMG. - Kosztowało nas to kilkanaście tysięcy złotych, ale człowieka nie można przecież pochować w workach.
Ostatnio na terenie AMG rozpoczęto budowę pawilonu dla potrzeb Zakładu Medycyny Nuklearnej na placu, gdzie parkowały do tej pory samochody lekarzy i pacjentów. Kanclerz Langowski ma nadzieję, że nikt pod ziemią nie spoczywa. - Stał tam od kilkudziesięciu lat pawilon, nie powinno być niespodzianek - mówi.

Duże groby znajdowano także w centrum Gdańska (w pobliżu ul. Toruńskiej), pod boiskiem jednej ze szkół we Wrzeszczu, w Oliwie, gdzie toczyły się w 1945 r. zacięte walki, a wcześniej mieścił się obóz dla jeńców radzieckich. Cmentarzem nadal jest rozciągające się po obu stronach alei Zwycięstwa Miasto Umarłych. Chociaż w latach 1968-1972 wyeksmitowano z tego miejsca dziesięć tysięcy grobów, pod trawą mogą jeszcze leżeć ludzkie kości. Podobnie jest z parkiem rozciągającym się powyżej Szpitala Kolejowego w Gdańsku.

Wspomnienia o miejscach tragicznej śmierci cywilnych ofiar wojny przechowują starzy gdańszczanie. W kościele św. Józefa przy ul. Elżbietańskiej 27 marca 1945 r. pijani Rosjanie spalili mężczyzn, kobiety i dzieci. Dziś wspomina ich stojący w świątyni pomnik. Kilkaset metrów dalej doszło do kolejnej tragedii.

- Tam, gdzie teraz rozstawiają swoje stragany kwiaciarki przy Hali Targowej, mieścił się potężny, podziemny schron - opowiada urodzony w Gdańsku Piotr. - Dziesiątki gdańszczan szukały tam ratunku przed bombardowaniami. Jedna z bomb tam padła, uszkodziła ściany. Podziemne wody wdarły się do schronu. Wszyscy się potopili. Część ciał wyciągnięto po wojnie.

O wielu odkrytych już grobach nie wie ani policja, ani konserwator. Bo to kłopot. Adam, pracownik jednej z firm budowlanych, z niechęcią wspomina problemy wynikające ze znalezienia masowej mogiły w centrum miasta.

- Zawiadomiliśmy policję, był prokurator, konserwator zabytków, sami musieliśmy pakować kości do worów foliowych - mówi. - Oczywiście nikt nawet nie wspomniał o rękawicach, jakie oglądamy na filmach. Ludzie pracowali w zwykłych rękawicach roboczych. Przerwa w prowadzeniu robót, wykopywanie zwłok, to koszty wykonawcy. I to niemałe. Wiem jedno - każdy kierownik budowy, który znajdzie jakiekolwiek kości, natychmiast je zakopuje, by nie przerwano mu prac.

I co mam odpowiedzieć Dorze Schirmer, która szuka zaginionej mogiły nieznanego z imienia żołnierza?

Dorota Abramowicz - POLSKA Dziennik Bałtycki

rychu40 - 2009-02-13, 13:38
Temat postu: Re: Mogiły, cmentarze, groby masowe
villaoliva napisał/a:
Rykoszet tematu grobu masowego w Malborku.
Masowe groby w Gdańsku
Adam, pracownik jednej z firm budowlanych, z niechęcią wspomina problemy wynikające ze znalezienia masowej mogiły w centrum miasta.
- Zawiadomiliśmy policję, był prokurator, konserwator zabytków, sami musieliśmy pakować kości do worów foliowych - mówi. - Oczywiście nikt nawet nie wspomniał o rękawicach, jakie oglądamy na filmach. Ludzie pracowali w zwykłych rękawicach roboczych. Przerwa w prowadzeniu robót, wykopywanie zwłok, to koszty wykonawcy. I to niemałe. Wiem jedno - każdy kierownik budowy, który znajdzie jakiekolwiek kości, natychmiast je zakopuje, by nie przerwano mu prac.
Dorota Abramowicz - POLSKA Dziennik Bałtycki

Mowa jest tylko o grobach masowych po wojnie. Ale po wojnie w latach 70 - tych niwelowano cmentarze miejskie w okolicy Politechniki i inne. Teraz są tam alejki i trawniki. A pod nimi tysiące grobów. Nikt tych szczątków nie ekshumował. Jedynie zniwelowano teren i wywieziono nagrobki. Dodam teren atrakcyjny i do tej pory raczej omijany przez inwestorów budowlanych. Może z powodu komplikacji o których mowa w cytacie.

Jagst - 2009-02-13, 13:48
Temat postu: Re: Mogiły, cmentarze, groby masowe
rychu40 napisał/a:
Mowa jest tylko o grobach masowych po wojnie. Ale po wojnie w latach 70 - tych niwelowano cmentarze miejskie w okolicy Politechniki i inne. Teraz są tam alejki i trawniki. A pod nimi tysiące grobów. Nikt tych szczątków nie ekshumował. Jedynie zniwelowano teren i wywieziono nagrobki. Dodam teren atrakcyjny i do tej pory raczej omijany przez inwestorów budowlanych. Może z powodu komplikacji o których mowa w cytacie.


Napisano o nich w przytoczonym wyżej cytacie:
"Cmentarzem nadal jest rozciągające się po obu stronach alei Zwycięstwa Miasto Umarłych. Chociaż w latach 1968-1972 wyeksmitowano z tego miejsca dziesięć tysięcy grobów, pod trawą mogą jeszcze leżeć ludzkie kości."

rychu40 - 2009-02-13, 14:37

Taka okrągła cyfra 10 tysięcy. Nigdy nie słyszałem o jakiejś dokumentacji innej niż tą którą fragmentarycznie wykonałem z ówczesnym pracownikiem Muzeum Historycznego niedaleko istniejącego domku grabarza. Tylko grobów z polskimi nazwiskami. Takie było zalecenie i ilość materiałów negatywowych. Dokumentacja w prac. foto MNG. Ratusz podlegał wówczas jako Oddział Muzeum Pomorskiemu. Wyeksmitowano. W Malborku taki problem z dwoma tysiącami żeby je "wyeksmitować". Oczywiście poruszam temat w kontekście problemów które mają budowlańcy gdy jest tyle tych miejsc pochówku.
fritzek - 2009-02-13, 15:03
Temat postu: Re: Mogiły, cmentarze, groby masowe
rychu40 napisał/a:
Dodam teren atrakcyjny i do tej pory raczej omijany przez inwestorów budowlanych.

Tereny pocmentarne przy dawnej Wielkiej Aleji nie są przewidziane pod jakiekolwiek inwestycje z tego co mi wiadomo. Mają pełnić funkcję parkową.

Grün - 2009-02-13, 18:17

Jagst napisał/a:
"Cmentarzem nadal jest rozciągające się po obu stronach alei Zwycięstwa Miasto Umarłych. Chociaż w latach 1968-1972 wyeksmitowano z tego miejsca dziesięć tysięcy grobów, pod trawą mogą jeszcze leżeć ludzkie kości."

Miasto, a ściślej Królestwo Umarłych, nie było przy Wielkiej Alei, a pod Górą Gradową.

Jagst - 2009-02-13, 18:20

To był cytat z Doroty Abramowicz z naszemiasto.pl

Ale ja też tego nie wiedziałem.

groszek - 2009-02-13, 18:24

Grün napisał/a:
Miasto, a ściślej Królestwo Umarłych, nie było przy Wielkiej Alei, a pod Górą Gradową.
_________________
przepraszam możesz trochę przybliżyć....pod Gorą Gradowa? co nazywano Królestwem Umarłych? :lol:
renekk - 2009-02-13, 19:19

Między Urzędem Pracy, a dworcem PKS - mówiąc po dzisiejszemu.
Grün - 2009-02-13, 20:45

Pardon - oczywiście powinienem był usunąć gryf z Twoim nickiem.
groszek - 2009-02-16, 17:26

fritzek napisał/a:
Tereny pocmentarne przy dawnej Wielkiej Aleji nie są przewidziane pod jakiekolwiek inwestycje z tego co mi wiadomo. Mają pełnić funkcję parkową
Na cmentarzu(św. Bartłomieja bodajze) kolo opery i budynku biur elektrowni zbudowano przecież basen i salę gimnastyczna Politechniki. M oj wujaszek jako student pomagał w budowie i widział tam kości i czaszki. No i szpital Studencki postawiono na cmentarzu.
fritzek - 2009-02-16, 17:54

Groszku, ja mówię o chwili obecnej, a nie o tym co budowano i robiono tam w XX w. po "likwidacji" nekropolii.
villaoliva - 2009-02-17, 15:54

Szybki finał poszukiwań.

Tajemnica mogiły w gdańskich Anielinkach rozwiązana

Cytat:
Pisząc w ostatni piątek o apelu Dory Schirmer nie spodziewaliśmy się, że tak szybko rozwiążemy zagadkę sprzed lat.

- Prawdopodobnie wiadomo, w którym miejscu spoczywają pozostałości jego szczątków. Miejsce to znajduje się na terenie posesji mojej rodziny - napisał do redakcji Paweł Dolny.

W poniedziałkowe południe odnajdujemy niewielki domek na końcu ulicy Kolonii Anielinki. Beata Dolna, matka Pawła, prowadzi nas do miejsca, gdzie zakopano żołnierza.

- Operator spychacza natrafił na grób, wykonując prace na ulicy przed naszym domem - mówi pani Beata. - Nie było nagrobka. O tym, że był to żołnierz, świadczyły resztki munduru i klamra. Mąż wrócił potem na budowę, wygrzebał z ziemi część rozrzuconych przez koparkę kości. Nie było już tego zbyt wiele, ale ludzkim szczątkom należy się zawsze szacunek. Pogrzebaliśmy je. Nie na ulicy, ale na naszym terenie, w takim miejscu, gdzie na pewno nie będą prowadzone już prace budowlane.

Edwin Jędrzejewski, sąsiad mieszkający trzy domy dalej, podszedł wtedy do państwa Dolnych i powiedział, że to on zakopywał ciało żołnierza. Ze względu na zmarzniętą ziemię miał pochować go bardzo płytko. Pan Edwin wspomniał, że był to bardzo młody chłopak, prawie dziecko.

- Opowiadał, że tu, w forcie pod koniec wojny stacjonowała bateria przeciwlotnicza - pani Beata powtarza słowa sąsiada. - Brakowało doświadczonych żołnierzy i Niemcy wcielali do wojska nastolatków.

Sąsiad powiedział także, że przed pochówkiem wyjęto z kieszeni zabitego chłopaka dokumenty. Co się z nimi później stało? Nie wiadomo.

- Niestety, pan Edwin zmarł kilka lat temu - rozkłada ręce pani Beata. - W domku sąsiada mieszka dziś jego syn z rodziną.

Pukamy do kolejnych drzwi. Teresa Jędrzejewska, synowa Edwina, nie słyszała, by teść wspominał o pochówku żołnierza. Nie wie też, gdzie podziały się z rzekomo zabrane przezeń dokumenty.

- Po śmierci teścia zachowaliśmy tylko potrzebne nam papiery, a reszty pozbyliśmy się - tłumaczy. - Może więcej na ten temat powie Ewa, siostra męża, która od początku wychowywała się w tym domu.

Ewa Majewska od dawna nie mieszka w Kolonii Anielinki. O dokumentach nic nie wie. Może zaginęły, może ojciec - podczas wizyty u siostry w Niemczech - przekazał je komuś za granicą.

- Tata nigdy o tym nie opowiadał, o grobie też nie mówił - zastanawia się przez chwilę. - Jednak w 1945 roku to nie on, tylko moja babcia i mama tu mieszkały. Obie już nie żyją. Niewykluczone, że po odkopaniu grobu przez koparkę, zrelacjonował usłyszaną od nich historię.

W tym momencie zaczynają pasować do siebie wszystkie elementy układanki. W swoim liście do redakcji Dora Schirmer pisała przecież o poznanych po wojnie dwóch mieszkankach Anielinek. To od nich usłyszała o śmierci nastoletniego przyjaciela. To one miały go pochować w pobliżu swego domu!

- Jeśli nawet tak było, to grób młodego żołnierza nie był jedynym - twierdzi pani Ewa. - W latach 60. XX wieku, gdy nie było tu jeszcze tych nowych domów, z ziemi wyrastało wiele krzyży. Teraz krzyży nie ma, żywi zajęli miejsce zmarłym. Biegaliśmy, jako dzieci wśród mogił, a mama zawsze stawiała świeczki za spokój ich dusz.

Świeczkę dla nieznanego żołnierza, którego szczątki leżą na jej podwórku, stawia także Beata Dolna. Nie tu, w Anielinkach, ale pod krzyżem cmentarza na gdańskim Srebrzysku.

- Mówiłam sobie - nieważne, czy to Polak, Niemiec, czy Rosjanin - stwierdza krótko. - Ważne, że leży tu człowiek. Jeśli zapadnie kiedyś decyzja o przeniesieniu jego kości na cmentarz, służymy swoją pomocą.

Piszę list do Dory Schirmer: "Znaleźliśmy grób pani Przyjaciela. Być może uda się nam do końca doprowadzić sprawę - łącznie z uczciwym pogrzebem".

Czytelnicy odpowiedzieli na nasz apel

Po odnalezieniu w Malborku masowej mogiły, w której może spoczywać nawet prawie 2 tys. ciał, pojawiły się opinie, że również w Gdańsku i Gdyni mogą znajdować się masowe groby z czasów II wojny światowej.
Problem dotyczy szczególnie Gdańska. Szczątki kilkuset osób znaleziono w ubiegłym roku podczas wykopów pod nowy gmach AMG przy ul. Smoluchowskiego. Aleksander Masłowski, gdański przewodnik i twórca Akademii Rzygaczy, w swoim artykule pisze także o "wyjątkowym lesie na Wyspie Sobieszewskiej", między Wisłoujściem a Górkami Zachodnimi, gdzie setki, jeśli nie tysiące cywilów i żołnierzy niemieckich czekało na ewakuację.
Wielu z nich nie przeżyło ostrzału Armii Czerwonej. Nasi czytelnicy piszą, że niejeden przydomowy wrzeszczański ogródek jest takim małym cmentarzem. Wzgórza morenowe, odgradzające od południa Trójmiasto, także kryją wiele bezimiennych mogił.


Hochstriess - 2009-02-17, 20:13

W naszym ogrodzie został pochowany Carl Müller wraz z córką. Ich ciała później ekshumowano i przeniesiono na cmentarz.
Przy okazji budowy Słowackiej autostrady ruszą wiele ogrodów. Mogą być niespodzianki.

groszek - 2009-02-17, 23:35

fritzek napisał/a:
Groszku, ja mówię o chwili obecnej
Własnie "Chwili obecnej"obawiałabym się bardzo. Bowiem wiadomo co nią rządzi.
Gulden - 2009-10-17, 15:11

Ludzkie szczątki walają się w Gdańsku

Cytat:
Gdańsk, tereny portowe, ulica Ku Ujściu. Na niezagospodarowanym placu od kilku miesięcy przewalają się ludzkie kości. Policją zainteresowała się tą sprawą dopiero po interwencji reportera Prosto z Polski. Nie wiadomo do kogo należą szczątki, ale pochodzą prawdopodobnie sprzed kilkudziesięciu lat.
O szokującym znalezisku poinformował TVN24 Marian Bogowski. - Każdy człowiek ma prawo do godnego pochówku i nie mogą się kości walać, tu gdzie dziki rozrzucają te kości - mówi pan Marian, wskazując na przewalające się na placu szczątki. Wśród nich wyraźnie widać fragmenty ludzkiej czaszki. Policja dotarła na miejsce w godzinę po telefonie od reportera PZP.

Przyjechał biegły i prokurator

Do portu dotarli także pracownicy zieleni miejskiej, biegły sądowy oraz prokurator Mariusz Skwierawski. Ten ostatni stwierdził, że kości pochodzą od osoby lub osób, które zmarły kilkadziesiąt lat temu. - Teren jest zabezpieczony i w dalszym etapie czynności zostanie zamówiona ekipa, która przyjedzie tutaj i będzie wydobywać kości spod ziemi - wyjaśnia dalsze czynności w tej sprawie prokurator Skwierawski. - Sprawa jest robiona na gorąco i mamy dużo czynności do wykonania - tłumaczy Aleksandra Malinowska z gdańskiej policji.

Terenem na którym znaleziono szczątki zarządza port, lecz jego przedstawiciele nie chcieli wystąpić przed kamerami. Wiadomo jedynie, że na placu pracowało kilka firm, ale żadna z nich nie powiadomiła policji o makabrycznym znalezisku.

Czy był tu cmentarz?

Znawca Gdańska profesor Andrzej Januszajtis sugeruje, że na placyku znajdował się kiedyś cmentarz. - Cmentarz mógł być wokół poprzedniego miejsca kościoła. Bez zbadania tych szczątków, bez stwierdzenia z jakiego okresu pochodzą, trudno coś powiedzieć - mówi historyk.

Szczątki mogą pochodzić także z cmentarza wojennego. Po 1945 na licznych małych cmentarzykach chowano niemieckich żołnierzy.

villaoliva - 2009-12-05, 18:21

Symbol zapomnianej oruńskiej nekropolii

Cytat:
W miniony piątek, bez większego rozgłosu, na Oruni ustawiony został pomnik upamiętniający istniejący tu kiedyś cmentarz ewangelicki.

Pamiątkowa tablica jest zwieńczeniem akcji Urzędu Miasta polegającej ustawieniu siedemnastu obiektów pomnikowych mających upamiętniać nieistniejące już gdańskie cmentarze. Wszystkie tablice wykonane według tego samego wzoru, nawiązujące do tradycyjnej stylistyki ewangelickich nagrobków powstały na miejscu lub w najbliższej okolicy dawnych nekropolii.

Najstarszy cmentarz
Spośród upamiętnionych cmentarzy nasz, oruński jest najstarszy. Pierwsze wzmianki o jego istnieniu pochodzą z pierwszej połowy XVI wieku. Razem z kościołem św. Jerzego (dzisiejszy kościół pod wezw. Najświętszego Serca Pana Jezusa, przy ul. Gościnnej) przetrwał w ciągu wieków m.in. najazd wojsk Stefana Batorego walczącego z gdańszczanami, Kozaków podczas wojny sukcesyjnej w 1734 roku oraz wojsk napoleońskich w XIX w. Spoczywają tutaj mieszkańcy Oruni od kowala po miejscową elitę. Pochowano tutaj m.in. dziadka Artura Schopenhauera - Andrzeja.
Pierwotnie cmentarz ulokowany był pomiędzy dzisiejszą ul. Gościnną (na wysokości dzisiejszej przychodni lekarskiej) a linią wytyczoną przez dzisiejsza linię kolejową. Na początku XX w. powiększony o część po drugiej stronie torów.
(...)



ezet - 2009-12-05, 22:28

Cytat:
- Ekshumacji w tamtych czasach nie przeprowadzano - mówi Grzegorz Boros z Zarządu Dróg i Zieleni, odpowiedzialny m.in za utrzymanie gdańskich pomników - Prawdopodobnie usunięto tylko ludzkie groby leżące na miejscu powstających pod przychodnie fundamentów. Reszta ludzkich szczątków spoczywa w ziemi w tym miejscu, gdzie zostały pochowane. Ta akcja to oddanie pamięci tym ludziom.

Jeśli posiadasz lub widziałeś gdzieś zdjęcia tego wyburzonego w 1956 roku cmentarza, skontaktuj się z nami. To bardzo ciekawa i jednocześnie słabo udokumentowana część oruńskiej historii. ( http://mojaorunia.pl/inde...=artykul&id=441 )


Nie jest prawdą, że oruński cmentarz zniszczono w 1956 roku. Mieszkałem kiedyś na Oruni i jestem przekonany, że ten cmentarz istniał jeszcze pod koniec lat sześćdziesiątych ubiegłego stulecia. Starsi koledzy często opowiadali, że podczas ekshumacji widzieli kilka ocynkowanych trumien, które po rozbiciu czy otwarciu przez robotników odsłaniały doskonale zachowane zwłoki. Oczywiście nikt wtedy nie przeszukiwał cmentarza przy pomocy wykrywacza metali, ale pracownikom trafiały się niekiedy obrączki, jakiś pierścionek czy łańcuszek. Chłopaków nikt za bardzo nie przeganiał, to sporo widzieli. Jeden z nich pokazywał znalezioną na hałdzie grubą złotą obrączkę z wygrawerowanymi wewnątrz inicjałami i datą z połowy XIX wieku. Choć były to czasy smieny i zorki, nikt z kolegów nie robił zdjęć tego cmentarza.

W 1988 roku, gdy mieszkałem już przy Kartuskiej, wraz z kolegą byliśmy świadkami prawie całkowitej likwidacji cmentarza katolickiego na Starym Chełmie. To nie była ekshumacja, ale dewastacja i bezczeszczenie miejsca pochówku, dokonane za przyzwoleniem rządców tej parafii. Walające się czaszki, piszczele, resztki trumien i okuć trumiennych, rozbite nagrobki. Natychmiastowa interwencja w biurze parafialnym i zatrważająca ignorancja oraz bezduszność elegancika w koloratce... Napisałem o tym później w miesięczniku 30 Dni (nr 3 /17/, 2000 r.) a serię zdjęć za pośrednictwem redakcji przekazałem organizatorom akcji dokumentującej cmentarze, których nie ma. Jedno z nich umieścił w swoim opracowaniu prof. wirt. Pumeks, którego użytkownikom WFG nie trzeba przedstawiać http://www.rzygacz.webd.p...=25,422,0,0,1,0 , podając oczywiście źródło ilustracji.

Cytat:
Jeszcze w latach 90-tych okoliczne dzieci mogły bawić się w dwóch piaskownicach, które zbudowane były z tablic nagrobkowych. Po nagłośnieniu tej sprawy przez prof. Jerzego Sampa administrator tego terenu po prostu skuł widoczne napisy. ( http://mojaorunia.pl/inde...=artykul&id=441 )


Poniżej: dwa zdjęcia wykonane przez Agnieszkę Rapicką i zamieszczone w godnym polecenia artykule jej autorstwa, pt. Cmentarze, których nie ma, 30 Dni (nr 3 /17/, 2000 r.).

adzygmunt - 2009-12-29, 23:00
Temat postu: Ul. Zakopiańska, róg Bema do Powstanców Warszawskich
Od roku 1968 do 1973 systematycznie likwidowano cmentarz, który był pełen grobowców, tablic i rzeźb. Okalał go piękny metalowy płot.
Ludzie bezkarnie rozkradali, kute efektowne ogrodzenie do swoich domostw, a złom także był w cenie!
Niestety sam przyznaję ze wstydem, mimo, że byłem przeciwny temu procederowi, korzystałem z niego jako terenu cwiczen sportowych, biegów wraz młodzieżą, pobliskiej szkoły.
Moze niezbyt uważnie przeczytałem wszystkie posty wyżej, lecz wydaje się, że nikt nie wspomniał o tym cmentarzu!

villaoliva - 2011-08-09, 09:17

Niezwykłe odkrycie w kryptach św.Brygidy

Cytat:
50 ludzkich czaszek i kilkadziesiąt szkieletów odkrył w kościele św. Brygidy w Gdańsku jeden z pracowników kościoła. Kazimierz Wójcik od kilku miesięcy odgruzowywał jedno z pomieszczeń świątyni, znajdujące się w południowo-wschodniej części kościoła.

Pomieszczenie nie było do tej pory otwierane. Jest to najprawdopodobniej największa w kościele krypta, potwierdza znalezisko proboszcz świątyni ks. Ludwik Kowalski. Bardzo prawdopodobne jest, że ludzkie szczątki znalezione w kościele św. Brygidy, należą do ofiar jednej z epidemii, która nawiedziła Gdańsk w XIV wieku. To z tego okresu pochodzi kaplica pokutnic, czyli najstarsza część kościoła. Podczas prac natrafiono na nieznane przejście. Być może krypta jest częścią ossarium: miejsca, w którym przed wiekami składano kości zmarłych - wyjaśnia ks. Kowalski.



villaoliva - 2017-08-25, 14:34

Cytat:
Aktualny wygląd krypty nie jest jeszcze jej wyglądem ostatecznym, ale tzw. „krypta czaszek”, znajdująca się w kościele św. Brygidy, została już udostępniona dla odwiedzających. W listopadzie 2016 roku znaleziono tam stosy ludzkich kości. Znalezisko nadal jest badane przez antropologów - gdy zakończą pracę, szczątki wrócą na swoje miejsce w formie "mrocznej" ekspozycji.




Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group