Wolne Forum Gdańsk
Forum miłośników Gdańska i Pomorza

Się dzieje - Odpady z letnickiego górotworu w żwirowni koło Skarszew

ezet - 2009-03-15, 08:07
Temat postu: Odpady z letnickiego górotworu w żwirowni koło Skarszew
Cytat:

GMINA SKARSZEWY: Zamiast dziury będzie pole
http://starogardgdanski.n...nia/970781.html


Mieszkańcy prowadzą swoje śledztwo. Chcą wiedzieć kto przewoził ziemię i czy miał na to zgodę.

Do żwirowni w Wolnym Dworze przyjechało 90 ciężarówek.

- To trwało trzy dni, na początku tygodnia, ale nikt o tym nic nie wie - mówi jeden z mieszkańców. - Podobno wieźli czarnoziem, ale może to była szlaka. Boimy się, że to jakieś odpady. Przecież niedaleko jest obszar chroniony doliny Wietcisy.

Na miejsce została wezwana policja, która obecnie prowadzi dochodzenie.

- W czasie interwencji samochody już nie przewoziły ziemi. Z tego, co ustalili funkcjonariusze wynika, że ciężarówki jeździły z terenu budowy stadionu narodowego w Gdańsku - potwierdza st. sierż. Marcin Kunka, rzecznik prasowy starogardzkiej policji.

Sprawą zajęły się władze gminy.

- Powołaliśmy specjalną komisję, która wykonała dokumentację - mówi Ryszard Muchowski, naczelnik Wydziału Głównego Inżyniera i Ochrony Środowiska w skarszewskim UM. - Wszystko przekazaliśmy starostwu.

Zygmunt Wiecki, wiceburmistrz Skarszew, przyznaje, że inwestor niczego nie uzgadniał z samorządem, a powinien.
Jeśli ziemia była przewożona w ramach projektu rekultywacji wyrobiska po byłej żwirowni, to potrzebne jest zezwolenie z wydziału ochrony środowiska starostwa.

- Nikt się do nas nie zgłosił - mówi naczelnik Janusz Urban. - Była wydana przez wojewodę decyzja rekultywacyjna, ale jest ona nieprawomocna, bo nie ma dokumentacji. Mają tu powstać zbiorniki wodne i pola.

Mieszkańcy chcą wiedzieć, skąd jest ta ziemia i kto ją przewozi. W końcu zagadkę udało się rozwikłać w Biurze Inwestycji Euro Gdańsk 2012.

- W oparciu o stosowną dokumentację i pozwolenia na rekultywację ziemia spod budowy stadionu jest wywożona do gminy Skarszewy przez firmę Wakoz - potwierdza Michał Kruszyński z BIEG. - Nie jest możliwe, aby coś odbywało się niezgodnie z prawem.

Obecnie jednak transport ziemi jest wstrzymany. - Mamy wszystkie potrzebne pozwolenia ze starostwa, ale czekamy na zezwolenie na przejazd mostem, którego obciążenie wynosi 20 ton - przyznaje Andrzej Nosowski, jeden z właścicieli żwirowni.

Ważne liczby
90 aut
- tyle ciężarówek przyjechało do Wolnego Dworu

3 dni
- w takim czasie odbywał się transport ziemi

20 ton
- takie obciążenie ma most na trasie do żwirowni

Ewa Macholla - POLSKA Dziennik Bałtycki



Z artykułu Michała Stąporka, Baltic Arena: praca przez sześć i pół dnia w tygodniu: http://euro2012.trojmiast...=30688&strona=5

Cytat:
Rolą firmy będzie niwelacja terenu, wykonanie melioracji i wywiezienie torfu, który zajmuje większą część gruntu w Letnicy oraz pozbycie się górotworu z odpadów niebezpiecznych, których według badań jest 46 tys. ton (30 tys. m sześc.).


Zamiast dziury będzie pole, optymistycznie głosi tytuł artykułu w Polska Dziennik Bałtycki. Miejmy nadzieję, że to tytułowe pole, usytuowane na skraju Obszaru Chronionego Krajobrazu Doliny Wietcisy nie powstanie z odpadów niebezpiecznych, w tym skażonych substancjami ropopochodnymi, których pozbywa się Gdańsk. Jeżeli dotychczas przywożono nocą ziemię aż na Kociewie, bez wiedzy i jakiejkolwiek kontroli ze strony Urzędu Miasta i Gminy w Skarszewach i bez zezwolenia Wydziału Ochrony Środowiska Starostwa Powiatowego w Starogardzie Gdańskim, to niepokój mieszkańców gminy Skarszewy jest w pełni uzasadniony.

feyg - 2009-03-15, 09:38

Pytanie co to za ziemia i czy aby tylko ziemia (to tak w kontekście pewnej hałdy)
Jacko - 2009-03-15, 09:41

st. sierż. Marcin Kunka, rzecznik prasowy starogardzkiej policji napisał/a:
...z terenu budowy stadionu narodowego w Gdańsku
:shock: Hehe, dobre sobie... :hihi:
ezet - 2009-03-25, 16:49

Cytat:
Informacja Burmistrza Skarszew

http://www.skarszewy.pl/i...id=526&Itemid=1

Szanowni mieszkańcy miasta i gminy Skarszewy. W ostatnim czasie na terenie naszej gminy miał miejsce wzmożony ruch dużych samochodów ciężarowych wożących ziemię spod budowy stadionu narodowego w Gdańsku. Wzbudziło to zrozumiałe zaniepokojenie części społeczeństwa. Zachodziły obawy, że dowożona ziemia może być zanieczyszczona lub wręcz skażona. Władze gminy zareagowały natychmiast. Pracownicy Urzędu Miejskiego w Skarszewach pojechali na miejsce składowania ziemi, wyrobisko po żwirowni w Wolnym Dworze. Została wykonana dokumentacja zdjęciowa, powiadomiono Urząd Marszałkowski w Gdańsku oraz Starostwo Powiatowe w Starogardzie Gdańskim. Policja wszczęła w tej sprawie dochodzenie.
Chciałbym Państwa uspokoić i zapewnić, że zdrowiu i życiu mieszkańców naszej gminy nic nie grozi. Nie ma również zagrożenia dla środowiska.
W dniu, w którym odbywała się Sesja Rady Miejskiej wziąłem udział w spotkaniu zorganizowanym w Urzędzie Miejskim w Gdańsku. W spotkaniu uczestniczyli m.in. Pan Ryszard Trykosko – Prezes spółki BIEG 2012 nadzorującej budowę stadionu, Pan Krzysztof Golmento - przedstawiciel firmy WAKOZ wykonawcy robót ziemnych i transportowych, przedstawiciele Prezydenta Gdańska i Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego a także burmistrzowie i wójtowie gmin, do których transportowano ziemię. Pragnę Państwa poinformować, że wspólnie wyraziliśmy swoją dezaprobatę dla działań inwestora, który nie powiadomił wcześniej władz gminnych o zamiarze transportu i składowania ziemi na ich terenie. Jednocześnie otrzymaliśmy zapewnienie zarówno od inwestora jak i wykonawcy robót o tym, że ziemia z wykopów pod stadion jest glebą organiczną bez jakichkolwiek zanieczyszczeń. Zostało to potwierdzone wynikami badań laboratoryjnych przedstawionych przez Pana Krzysztofa Golmento. Ponadto, służby Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego pobrały dodatkowo próbki ziemi m.in. z Wolnego Dworu. Niezwłocznie po otrzymaniu tych wyników zostaną one podane do publicznej wiadomości.

Dariusz Skalski



I jak tu nie wierzyć w tak solenne zapewnienia. Wielu mieszkańców gminy Skarszewy wyraża jednak ubolewanie, że pozbawionym jakichkolwiek zanieczyszczeń torfem i czarnoziemem zasypuje się wyrobiska żwiru aż na Kociewiu, zamiast użyźnić najsłabszej klasy pola.

Poniżej cytat z artykułu: Ruszyła budowa Baltic Areny http://www.trojmiasto.pl/...s=30859&vop=std

Cytat:
- Torf wywieziemy do żwirowni pod Gdańskiem. Odpady niebezpieczne najprawdopodobniej do zakładu utylizacyjnego w Koninie... - tłumaczył Andrzej Mastalerz, odpowiedzialny w Wakozie za prace w Letnicy.


Nie wszystkich mieszkańców gminy przekonała Informacja Burmistrza Skarszew. Niektórzy mówią: "Dziwicie się, że potajemnie wozili ziemię aż na Kociewie? Co tu się dziwić, przecież to znacznie bliżej niż do Konina...".

ezet - 2009-06-20, 12:10

Fragment artykułu Całe Pomorze buduje stadion z najnowszych Rejsów

Cytat:
Mieszkańcy Wolnego Dworu (koło Skarszew – przyp. ezet) małej kociewskiej wsi, mówiąc „stadion”, czują gniew.
- Samochody przyjechały w marcu – wyjaśnia Stanisław Bukowski, sołtys Wolnego Dworu. - Ostatni raz widziałem je 5 czerwca. Pojawiają się koło godziny 19. I tak do 5 rano. W ciągu jednej nocy będzie z 80 tych ciężarówek.
Szybko wyszło na jaw, że transport odbywa się bez niezbędnych pozwoleń. Wezwano policję, a władze gminy powołały specjalną komisję. Zrobiło się naprawdę gorąco. Urzędnicy przyjeżdżali do Wolnego Dworu, robili zdjęcia, rozmawiali z ludźmi. A teraz jest cisza.
- Burmistrz zlecił badania próbek ziemi na początku marca - mówi Andrzej Flis, przewodniczący Rady Miejskiej w Skarszewach. – Na miejsce przyjechali pracownicy z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Do dziś nie ma wyników badań.
Mieszkańcy nabierają podejrzeń. Nie wiedzą, dlaczego ziemia trafia do żwirowni pod osłoną nocy…

Dorota Abramowicz
Polska Dziennik Bałtycki, 19.06.2009



Cytat:
SKARSZEWY: Zamiast dziury będzie pole

Obecnie jednak transport ziemi jest wstrzymany. - Mamy wszystkie potrzebne pozwolenia ze starostwa, ale czekamy na zezwolenie na przejazd mostem, którego obciążenie wynosi 20 ton - przyznaje Andrzej Nosowski, jeden z właścicieli żwirowni.

Ewa Macholla
POLSKA Dziennik Bałtycki, 07.03.2009


Stadion Narodowy jest priorytetem dla wszystkich Polaków, któż by więc robił problem z przejazdem od marca do czerwca br. kilku tysięcy 40 tonowych wywrotek przez most z dopuszczalnym obciążeniem wynoszącym 20 ton.

Hochstriess - 2009-06-20, 23:20

E. Zimmermann napisał/a:
Mieszkańcy Wolnego Dworu (koło Skarszew – przyp. ezet) małej kociewskiej wsi, mówiąc „stadion”, czują gniew.


Nie tylko oni...

ezet - 2009-06-21, 07:13

Jest już artykuł w całości http://nowydworgdanski.na...ia/1014371.html , a do niego niezwykle ciekawy komentarz:

Cytat:
Wiadomości z tego wątku forum to komentarze do Baltic Arena - wielka budowa budzi wielkie emocje.

A TERAZ TROSZKĘ GORYCZY PRAWDZIWEJ

autor: m (gość)
data: 2009-06-20 07:50

Na początku marca tego roku podczas prac ziemnych przy budowie stadionu odkryto pod ziemią tysiące ton cuchnących resztek, skór i kości po nieistniejącej już garbarni. Tzw. mogilnik zawiera m.in. rtęć i groźne dla człowieka pałeczki ropy błękitnej. Znalezisko może doprowadzić do opóźnień w budowie Baltic Areny – jednego z czterech obiektów, na których mają zostać rozegrane w Polsce mecze Euro 2012. Odkryty mogilnik jest dzisiaj tylko przysypany ziemią. A musi być usunięty, bo znajduje się w miejscu przyszłych trybun stadionu. Firma przygotowująca grunt pod ich budowę miała zakończyć pracę w ubiegły poniedziałek. Tymczasem... nawet nie rozpoczęto usuwania odpadów. Inwestor, czyli Biuro Inwestycji Euro Gdańsk 2012, najpierw rzecz bagatelizował i zapewniał, że odpady nie są groźne. 7 maja prezes biura Ryszard Trykosko twierdził, że w mogilniku „nie ma niebezpiecznych bakterii”. Tymczasem „Rz” posiada dokumenty, z których wynika, że już w marcu inwestor wiedział, jak bardzo niebezpieczne są odpady. Potwierdza to także decyzja administracyjna wydana 30 kwietnia przez prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, która nakłada na podwykonawcę nakaz natychmiastowego usunięcia odpadów, w tym „unieszkodliwienia bakterii pałeczki ropy błękitnej”. Adam Kalata, wiceprezes BIEG 2012, winą za opóźnienia obarcza podwykonawcę. – BIEG polecił wykonawcy prac ziemnych usunięcie mogilnika. Ten nie przystąpił jednak do prac. Dlatego wszczęto procedurę wykonawstwa zastępczego w trybie ustawy o zamówieniach publicznych – tłumaczy. Taką ilość niebezpiecznych odpadów mogą zutylizować tylko dwie polskie firmy. Jednak żadnej dotąd nie poinformowano o sprawie. Koszt operacji może wynieść nawet 10 milionów złotych. Mimo wszystko władze Gdańska nie boją się opóźnień. – Miasto ma zaufanie do spółki BIEG 2012 – mówi „Rz” Antoni Pawlak, rzecznik prezydenta Adamowicza.

ezet - 2009-07-21, 20:12

Z dzisiejszej prasy: http://www.polskatimes.pl...gruzu,id,t.html

Cytat:
ZIEMIA Z GDAŃSKA PEŁNA KOŚCI I GRUZU

Polska Dziennik Bałtycki
E. Zimmermann, E. Macholla, 21.07.2009

W ziemi zepchniętej na stok żwirowni w Wolnym Dworze w gminie Skarszewy widać liczne fragmenty kości, sporo gruzu, szkła, trafiają się też bryły smoły czy asfaltu, kawałki materiałów mogących zawierać azbest.
Nie wiadomo, ile tysięcy ton ziemi z terenu budowy stadionu w Gdańsku wywieziono do żwirowni i co ona zawierała.

Na kilkunastometrowej skarpie żwirowni w Wolnym Dworze w gminie Skarszewy, w sąsiedztwie drogi do Szczodrowa, widać jak na dłoni, że przywieziona tutaj z terenu budowy stadionu w Gdańsku ziemia jest bardzo mocno zanieczyszczona.

Do żwirowni w Wolnym Dworze miał trafiać jedynie torf i czarnoziem wywożony z Letnicy. Tu ziemia miała być użyta do rekultywacji wyrobiska, obok którego rozpościera się bezcenny dla regionu Obszar Chronionego Krajobrazu Doliny Wietcisy. Tymczasem w ziemi zepchniętej na stok żwirowni widać fragmenty kości, gruz, bryły smoły czy asfaltu oraz różne śmieci.

Według mieszkańców Wolnego Dworu, w zasypanych już fragmentach wyrobiska także znajdowała się cuchnąca ziemia ze znaczną ilością kości i fragmentów skór. Potwierdza to także sołtys Stanisław Bukowski. - Już miesiąc temu ktoś widział tam kości - mówi sołtys. - Teraz trudno jest się dostać na teren żwirowni. Jest on bacznie strzeżony.

Na początku lipca władze gminy Skarszewy chciały na własną rękę zlecić badanie składowanej w żwirowni ziemi. Niestety, gdy okazało się, że trzeba za takie badania zapłacić ok. 10 tys. złotych, pomysł upadł. Jednak, gdy ujawniono te plany, bardzo szybko wyrobisko zostało zasypane grubą warstwą żwiru i gliny. Mieszkańcy są pewni, że nie jest to przypadek.

Tak więc władze miejskie żadnej kontroli nie przeprowadziły, a dopiero w ubiegłym tygodniu pojawili się na miejscu inspektorzy wojewódzcy, zajmujący się ochroną środowiska. Mieszkańcy byli wzburzeni bezczynnością władz, więc sprawy w swoje ręce wzięli radni.

- Z inicjatywy radnych miejskich sprawa składowania ziemi w Wolnym Dworze skierowana została do Prokuratury Rejonowej w Starogardzie - mówi wiceburmistrz Skarszew Zygmunt Wiecki. - Wszystko zostanie przez prokuraturę zbadane i zanim to nastąpi, nie chciałbym się na ten temat wypowiadać.

- Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa dotarło do nas - potwierdza Jarosław Kembłowski, szef Prokuratury Rejonowej w Starogardzie Gd. - Obecnie trwają czynności sprawdzające. Zleciliśmy władzom gminy uzupełnienie zawiadomienia. Jeśli trafią one do nas, to podejmiemy decyzję.

Przedstawiciele spółki BIEG 2012, budującej stadion w Letnicy, stanowczo zaprzeczają, że do żwirowni pod Skarszewami przywieziono jakąś część zawartości mogilnika - gigantycznego sarkofagu z resztkami kości i skór. Mogilnik (ok. 3 tys. ton) odkryto w Letnicy wiosną. - Znalezisko wywożone jest w dwa miejsca, do zakładu utylizacyjnego w Dąbrowie Górniczej, a także do spalarni znajdującej się w porcie w Gdyni. Z mogilnika wydobyto już ok. 1,9 tys. ton odpadów - mówi Michał Kruszyński, rzecznik BIEG 2012.

Wydobycie odbywa się pod nadzorem WIOŚ, jednak transporty ciężarówek wywożących odpady nie są eskortowane ani przez WIOŚ, ani przez policję. - Nie ma takiej potrzeby. W mogilniku nie ma bowiem bakterii niebezpiecznych dla otoczenia, co potwierdziły badania - twierdzi Kruszyński.
Prace ziemne na Letnicy (a więc i wywożenie torfu do żwirowni) zakończyły się w połowie czerwca. Likwidacja mogilnika ruszyła w lipcu.

Opinia WIOŚ

Do tej pory żwirownia w Wolnym Dworze nie występowała jako miejsce, gdzie inspektorzy pobierali próbki ziemi do badania - wyjaśnia Stanisław Czechura, pomorski wojewódzki inspektor ochrony środowiska w Gdańsku. - Ziemię pobieraliśmy w pięciu innych miejscach i rzeczywiście nie spełniała ona norm jakości. Próbki w Wolnym Dworze zostały pobrane dopiero ponad tydzień temu i do 27 lipca powinny być znane wyniki. Z tego, co się orientuję, to w chwili obecnej do tej żwirowni trafiała ziemia spod drogi technologicznej. Z tego, co udało się ustalić organoleptycznie, to w tej ziemi nie powinno się nic znajdować. Rekultywacja odbywa się w oparciu o stosowne zezwolenia ze starostwa powiatowego. Jednak z uwagi na fotografie, na których widoczne są m.in. kości oraz gruz, poszerzymy obszar naszej kontroli.

Kontrowersji jest więcej

Nikt nie policzy, ile wielkich wywrotek ziemi z wykopów pod stadion w gdańskiej Letnicy trafiło na pola rolników w powiecie gdańskim. Rolnicy z gminy Suchy Dąb otrzymywali po kilkadziesiąt ton torfowej ziemi i kilkadziesiąt złotych. Rozciągali zawartość po polu i sprawa się kończyła. Czekali na następne dostawy. Podobnie robili właściciele niedawno wybudowanych domów jednorodzinnych.

Oni stosowali torf na podsypkę na trawniki. Na początku wożono wymieniany grunt jako wypełnienie dołów po wybranym żwirze w Pręgowie. Mieszkańcy protestowali jednak z powodu nieprzyjemnych zapachów, więc ograniczono przywóz do 20 kursów na dobę. Inaczej stało się w Warczu. Tam zasypywano dolinę, aż zmieniono bieg rzeki Kłodawy. Właściciel musiał zlikwidować nasyp. Z kolei w gminie Szemud i Linia (powiat wejherowski) wiosną br. pojawiły się tajemnicze, sporych rozmiarów dziury wykopane w ziemi na prywatnych działkach. Wyrobiska były głębokie - wysokością kilkakrotnie przewyższały pracujące tam koparki. Potem przy wyrobisku pojawiły się ciężarówki, które dziury zasypały, a spychacze wyrównały całość terenu, tak że na pierwszy rzut oka nie widać, że ktokolwiek prowadził tam działalność wydobywczą.

- W pobliżu miejscowości Kamień i Warzno udało nam się złapać wydobywców na gorącym uczynku - mówi Michał Machnikowski, ze starostwa w Wejherowie. - W jednym przypadku dziura była sporych rozmiarów, pracowała tam koparka. W drugim zastaliśmy prawie całą zasypaną już dziurę, w kolejce stały ciężarówki z zakrytymi plandekami, które zapewne "coś" do wyrobiska miały wsypać. Na nasz widok cała akcja zamarła. Sprawę wyjaśnia wejherowska prokuratura. (WAR, JK)

fritzek - 2009-07-21, 20:22

Robi się coraz ciekawiej...Niestety :-/
villaoliva - 2009-07-21, 22:45

Czyżby słynny moglilnik w ten sposób "utylizowano"?
fritzek - 2009-07-21, 22:55

villaoliva napisał/a:
Czyżby słynny moglilnik w ten sposób "utylizowano"?

Po relacjach zawartych w powyższym artykule, wszystko na to wskazuje. Nie chcę krakać, ale ta sprawa zaczyna śmierdzieć. Dosłownie i w przenośni.

ezet - 2009-07-22, 04:00

villaoliva napisał/a:
Czyżby słynny moglilnik w ten sposób "utylizowano"?


Tak uważa przewodniczący Komisji Rolnictwa, Ochrony Środowiska, Promocji i Przedsiębiorczości Rady Miejskiej w Skarszewach Alfred Portee, na co dzień dyrektor Zespołu Szkół Rolniczych CKP w Bolesławowie.

Cytat:
Sprawa dla prokuratora. Co zakopano w dole w Wolnym Dworze?
KOCIEWIE/SKARSZEWY. - Co przywieziono w marcu do wyrobiska po żwirowni w Wolnym Dworze? – zapytał radny Alfred Portee podczas sesji. Przywożono ziemię z mogilnika wybieraną przy budowie stadionu piłkarskiego w Gdańsku-Letniewie. Zachodziło podejrzenie, że ta ziemia jest skażona rtęcią i bakteriami wywołującymi sepsę.
Autor: Mieczysława Krzywińska
Źródło: Gazeta Kociewska,
9 lipca 2009





To podejrzenie wzbudza szczególną grozę. Nie napawa też optymizmem przekonanie niektórych radnych, że wraz z ziemią mogły trafić na wyrobisko „tylko” odpady niebezpieczne z letnickiego górotworu (zawierające substancje ropopochodne a prawdopodobnie także chemikalia wywożone kiedyś z gdańskiej stoczni), których według badań z końca ubiegłego roku było w Letnicy 46 tys. ton (30 tys. m. sześć.).

ezet - 2009-08-18, 19:38

http://gdynia.naszemiasto...2c901241953f728
Cytat:
Skarszewy nie chcą 25 tys. ton ziemi z gdańskiej Letnicy

Wtorek, 18 sierpnia 2009r.

Cena budowy gdańskiego stadionu na Euro 2012 może wzrosnąć o kolejnych kilka milionów złotych. To koszt wywiezienia 25 tysięcy ton ziemi, pochodzącej z gdańskiej Letnicy, która została złożona w żwirowni w Wolnym Dworze w pobliżu Skarszew.

Lipcowa kontrola Wydziału Inspekcji WIOŚ wykazała, że zanieczyszczenia stadionowych odpadów (cynk i odpady ropopochodne) nie odpowiadają standardom przewidzianym dla ziemi rolnej. Uznano jednak, że ziemia - choć zanieczyszczona - nie jest niebezpieczna dla środowiska.

- Wystąpiliśmy do starostwa i do burmistrza o wydanie decyzji o wywózce ziemi - wyjaśnia Iwona Boruchalska, naczelnik Wydziału Inspekcji WIOŚ. - Inspektorat nie ma kompetencji, by coś nakazać.
Wiceburmistrz Skarszew Zygmunt Wiecki mówi, że już 11 sierpnia wydano decyzję o wywozie 70 ton gruntów odpadowych. Jednak zdaniem Andrzeja Flisa, przewodniczącego Rady Miejskiej w Skarszewach, problem jest o wiele większy.

- Z naszych informacji, potwierdzonych przez WIOŚ, wynika, że do żwirowiska, obok którego rozpościera się Obszar Chronionego Krajobrazu Doliny Wietcisy, trafiło 25 tysięcy ton ziemi z Gdańska - twierdzi Flis. - WIOŚ zrobił jedynie badania powierzchniowe. Od samego początku mieliśmy sygnały, że właściciel przyjmuje niebezpieczne odpady. Wiedzieliśmy, że są tam bardzo głębokie doły - 3-, 4-metrowe. Nagle zniknęły. Coś tam wsypano i grubą warstwą żwiru przykryto. Jesteśmy przekonani, że pod grubą warstwą są niebezpieczne materiały.

Wczoraj skarszewscy radni podczas posiedzenia Komisji Rolnictwa zadecydowali o powołaniu komisji złożonej z przedstawiciela burmistrza, radnych, starostwa oraz Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, i wykonaniu badań ziemi na poziomie 3-4 m w żwirowni w Wolnym Dworze.

Jeśli okaże się, że jest tam zanieczyszczona ziemia, grunt ze stadionu zostanie wywieziony. Dokąd i na czyj koszt - nie wiadomo.

- Odpady nie są własnością spółki BIEG 2012 - twierdzi Ryszard Trykosko, prezes BIEG 2012. - Przekazaliśmy wykonanie robót budowlanych spółce WAKOZ, która z kolei zleciła likwidację odpadów podwykonawcy PTH Met-Trans. - Z tego, co wiem, ziemia trafiła do Wolnego dworu legalnie, za wiedzą i zgodą starostwa, a składowisko nie jest niebezpieczne dla otoczenia. (...)



D.Abramowicz, E.Macholla

Polska Dziennik Bałtycki

fritzek - 2009-08-19, 16:29

Jeżeli się okaże, że w dołach są zakopane niebezpieczne odpady bądź zanieczyszczona gleba, to trzeba będzie to wykopać, zabezpieczyć i... wywieźć. Ciekawe dokąd tym razem?
Krzysztof - 2009-08-19, 20:18

fritzek napisał/a:
Ciekawe dokąd tym razem?
Może z powrotem do Letnicy :haft:
villaoliva - 2009-08-24, 21:18

Śledztwo w sprawie ziemi z Baltic Areny

Cytat:
Prokuratura w Starogardzie Gdańskim wszczęła śledztwo w sprawie składowania ziemi z budowy gdańskiego stadionu na Euro 2012.

Sprawa dotyczy około 25 tys. ton ziemi, która wiosną trafiła do wyrobisk po żwirowni w Wolnym Dworze pod Skarszewami. - Wszczęliśmy śledztwo po anonimowym zawiadomieniu w związku z podejrzeniem spowodowania zanieczyszczenia ziemi odpadami z budowy stadionu - mówi Zbigniew Sulewski, zastępca Prokuratora Rejonowego w Starogardzie.

ezet - 2010-09-03, 20:54

Cytat:
SKARSZEWY: (NIE)GROŹNE ODPADY

Ciężarówki z odpadami trafiły do Wolnego Dworu, w gminie Skarszewy, na początku 2009 roku i posłużyły do rekultywacji byłego wyrobiska żwirowni. Odbywało się to w ramach planowej likwidacji zwałowiska ziemi i kamieni z terenu budowy Baltic Areny w Letnicy. W gminie zaczęto jednak obawiać się, że odpady te mogą być szkodliwe i w ub.r. doszło do kontroli przeprowadzonej przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. Pobrano próbki ziemi, na głębokości 30 cm, w trzech losowo wybranych miejscach. Badania wykazały, że w ziemi znajdują się m.in. fragmenty kości, szkło, gruz i szmaty. Stwierdzono też niewielkie przekroczenia cynku oraz węglowodorów. Radnych to nie uspokoiło.

- Dla pewności trzeba przyjrzeć się tym odpadom dokładniej - mówili radni.

Powołano więc specjalną komisję, a w skarszewskim magistracie wybrano firmę, która zajęła się badaniami głębszych warstw odpadów, na co przeznaczono w budżecie Skarszew łącznie 18 tys. złotych.
Badania miały miejsce wiosną tego roku. Stwierdzono przekroczenia norm zawartości w niektórych punktach terenu, gdzie wykonywano odwierty na głębokości 3-4,5 metrów. Chodzi o zawartość ołowiu, cynku, baru i miedzi. Największe przekroczenia są w przypadku cynku (w jednym z otworów niemal dwukrotne) oraz miedzi. Ponadto w wodzie podziemnej stwierdzono, w niektórych punktach, zawartość chromu i siarczanów. Zalecono okresowe badania kontrolne wód na tym obszarze.
Mimo to w opracowaniu wyników badań stwierdza się, że odpady nie stanowią nadzwyczajnego zagrożenia dla środowiska oraz zdrowia i życia ludzi na przyległym obszarze.
Andrzej Flis - przewodniczący komisji badającej problem, a także przewodniczący Rady Miejskiej w Skarszewach - nie kryje, że podchodzi do tego stwierdzenia z rezerwą.

- Skoro stwierdzono przekroczenia norm w przypadku takich metali ciężkich jak np. ołów czy cynk oraz zaleca się kontrolne badania, jest to dla nas sygnał, iż na byłym wyrobisku nie wszystko jest tak jak być powinno - mówi Andrzej Flis. - Poza tym w opracowaniu oszacowano, że do wyrobiska przywieziono ponad 75 tys. ton odpadów z Letnicy, a więc trzykrotnie więcej niż sądzono. (...)

Maciej Jędrzyński
Polska Dziennik Bałtycki
Dziennik Kociewski, 3.09.2010

Komentarze

oburzenie Tadziu (gość)
2010-09-03 12:57

Kurcze, chyba po coś te normy są ustalone na danym poziomie! Norma to norma, a jej przekroczenie zawsze powinno skutkować jednym - działaniami zmierzającymi do usunięcia przyczyny powodującej to przekroczenie. Poza tym co ma znaczyć stwierdzenie, że odpady "nie stanowią nadzwyczajnego zagrożenia dla środowiska oraz zdrowia i życia ludzi" ?? Czyli jak coś będzie dopiero "nadzwyczajnym" (sic!) zagrożeniem, to się tym zajmą ?? Jakis bydlak wpakował 75 tys. ton świństwa do gruntu, posmarował komu trzeba i teraz zadowolony siedzi i cieszy się, jaki to dobry biznes załatwił. Chory kraj chorych ludzi, w którym trzeba mieć zdrowie ze stali żeby godnie umrzeć.

http://starogardgdanski.n...dpady,id,t.html



Okazuje się, że do żwirowni w pobliżu Skarszew przywieziono nie 25 tys. ton odpadów (zanieczyszczona ziemia jest odpadem) z Letnicy, a 75 tys. ton ziemi zanieczyszczonej metalami ciężkimi i substancjami ropopochodnymi. Takie odpady nie mogą być stosowane do rekultywacji o kierunku rolnym i rolno - wodnym, ponieważ nie odpowiadają standardom jakości dla gruntów rolnych. Krótko mówiąc, te 75 tys. ton zanieczyszczonej ziemi powinno być wywiezione ze żwirowni koło Skarszew. Ciekawe, czy zostanie ona usunięta, zgodnie z zapewnieniem prezesa Trykosko:

Cytat:
- Jeżeli okazałoby się, że przywieziona ziemia przekracza choć w niewielkim stopniu normy dopuszczalne, należy ją niezwłocznie wywieźć - stwierdził Ryszard Trykosko prezes spółki BIEG 2012 (to zapisała Karolina Ulińska w notatce ze spotkania w UM Gdańsk).

Cytat z artykułu Janusza Rokicińskiego, Trefna ziemia do zwrotu. Sprawa dla prokuratora - http://tczew.portalpomorz...=2259&Itemid=34

villaoliva - 2010-09-03, 21:03

Tyle, że pan Trykoso nie ma nic wspólnego ze Skarszewami więc może sobie tak gadać ...
ezet - 2010-09-03, 21:09

villaoliva napisał/a:
Tyle, że pan Trykoso nie ma nic wspólnego ze Skarszewami więc może sobie tak gadać ...


Pewnie, że nie ma nic wspólnego ze Skarszewami, ale wtedy (gdy tak gadał) miał dużo wspólnego ze skażoną metalami ciężkimi ziemią wywożoną do tej gminy. Teraz: "Ziemia z budowy stadionu nie jest już własnością spółki BIEG 2012, która prowadzi inwestycję. Przeszła przez łańcuszek podwykonawców. Na jego końcu jest spółka Kopalnie Kruszywa z Bąkowa k. Gdańska". (...)

Więcej... http://trojmiasto.gazeta....l#ixzz0yUzO0vUi

ezet - 2010-09-26, 19:30

Cytat:
SKARSZEWY: ODPADY DO USUNIĘCIA
http://starogardgdanski.n...iecia,id,t.html

Tak postanowiła jednogłośnie komisja doraźna Rady Miasta i Gminy Skarszewy powołana w celu wyjaśnienia kwestii dotyczących ziemi przywiezionej na teren żwirowni z budowy stadionu w Letnicy. Pierwszy wniosek przyjęty przez komisję mówi o tym, że właściciel terenu usunie 6 tys. ton odpadów i na jego koszt ma być wykonany potem monitoring tego obszaru; drugi wniosek stanowi o tym, że burmistrz Dariusz Skalski wystąpi do właściciela o zwrot kosztów badań geologicznych (18 tys. zł).

- W świetle badań nie ma żadnych wątpliwości, że w Wolnym Dworze są odpady i zgodnie z prawem władze miasta i gminy wręcz muszą nakazać ich wywiezienie - mówiła na spotkaniu komisji Katarzyna Głowala, główny specjalista z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Gdańsku, przypominając, że teren ten w wyniku rekultywacji ma być terenem dla celów rolniczych. To ziemia z Letnicy posłużyła do rekultywacji - zdaniem specjalisty RDOŚ starosta może cofnąć decyzję rekultywacyjną wydaną właścicielowi żwirowni, bo zgodnie z nią miała tam trafić ziemia bez odpadów. (…)

Maciej Jędrzyński
Polska, Dziennik Bałtycki
Dziennik Kociewski, 24.09.2010


Te 6 tys. ton nakazane do wywiezienia w pierwszym wniosku, to zaledwie kilka procent odpadów przywiezionych z Letnicy do żwirowni w Wolnym Dworze. Powołany do badań tych odpadów GEOKONSULT S.C. z Gdyni, określa ich ilość na 72,5 do 86,9 tys. ton. Ciekawe gdzie tym razem pojadą odpady przywiezione do gminy Skarszewy ze zwałowiska letnickiego „górotworu” ?

fritzek - 2010-09-26, 19:54

Peregrynacje "ziemi świętej"...
villaoliva - 2010-09-26, 19:58

Raczej świecącej :evil:
ezet - 2010-09-26, 20:14

Gdy myślę o ogromnej ilości odpadów z Letnicy, którą zapaskudzono wspaniałe tereny Kaszub i Kociewia, to niezmiennie przypomina mi się fragment artykułu sprzed dwóch lat:
Cytat:
(...) Pewną niewiadomą stanowi góra niebezpiecznych odpadów piętrząca się na placu budowy. Jedynie ona może mieć wpływ na wypłatę dla Wakozu, która według podpisanego we wtorek kontraktu wynosi 102 mln zł. - Jeżeli odpadów będzie więcej niż przewidują nasze szacunki, firma dostanie dodatkową zapłatę - przyznaje Ryszard Trykosko. Jednak jego zdaniem nawet w najgorszym razie kwota kontraktu nie wzrośnie więcej niż o kilka milionów złotych.

102 mln zł jakie zażądał Wakoz za swoje usługi wciąż nie przestaje budzić zdumienia, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę, że startująca w przetargu Hydrobudowa wyliczyła swoje usługi na ponad 380 mln zł! Jak to możliwe? (...)

http://euro2012.trojmiast...=30688&strona=5

ezet - 2010-11-17, 22:50

Koleżanka Fritzek swoją wypowiedzią w temacie "Dewastacja Archikatedry" nawiązała do sprawy skażonej ziemi z Letnicy. Przeto zamieszczam mój artykuł dotyczący odpadów z letnickiego górotworu wywiezionych pod Skarszewy. Wprawdzie gazeta "Głos Skarszew" ukaże się jutro, ale użytkownicy WFG mogą już teraz zapoznać się z treścią tego artykułu.

Cytat:
WIDMO GÓROTWORU NAD SKARSZEWAMI

W trakcie kampanii wyborczej coraz częściej powraca temat ziemi przywiezionej z terenu budowy stadionu Baltic Arena w Letnicy (PGE Arena Gdańsk) do żwirowni w Wolnym Dworze, usytuowanej na skraju Obszaru Chronionego Krajobrazu Doliny Wietcisy. Mieszkańcy gminy Skarszewy chcą rzetelnej informacji, czy zamiast czystej ziemi przywieziono tam odpady skażone substancjami ropopochodnymi i metalami ciężkimi, które zanieczyszczają już wodę znajdującą się w jej sąsiedztwie. Z jednej strony słyszą zapewnienia władz, że w tej ziemi nie ma nic niebezpiecznego. Z drugiej dochodzą do nich alarmistyczne głosy przewodniczącego Rady Miasta Andrzeja Flisa, radnego Alfreda Porte’e i innych, że ziemia przywieziona do żwirowni jest skażona i należy ją usunąć. Mieszkańcy pytają: „Czy możecie napisać, o co w tej sprawie chodzi? Tak szczerze, bez ściemniania”.
O ziemi z Letnicy pisałem już szerzej w „Dzienniku Bałtyckim” i temat ten jest mi dobrze znany. Mogę przedstawić tę zagmatwaną sprawę. Oczywiście bez ściemniania, ale niestety dość obszernie, gdyż w tej sprawie jest tak namieszane, że nie da się inaczej. Zatem, zapraszam do lektury.

Letnicki górotwór

Przygotowując teren pod budowę stadionu Baltic Arena, konieczne było wywiezienie z tego miejsca dużej ilości torfu, który zajmował znaczną część gruntu w gdańskiej Letnicy oraz zlikwidowanie ogromnego górotworu, hałdy ziemi zawierającej ok. 250 tys. ton odpadów. W tym również niebezpiecznych, szacowanych na ok. 46 tys. ton (m.in. trujące odpady przywożone z zakładów przemysłowych głównie w latach 60. i 70. XX w). Oprócz tego znajdowała się tam ziemia skażona substancjami ropopochodnymi i metalami ciężkimi. W wyższej części hałdy miały się znajdować najmniej zanieczyszczone odpady, a nawet ziemia bez zanieczyszczeń.
Budową Baltic Areny kieruje Ryszard Trykosko, prezes spółki BIEG 2012. Kontrakt na prace ziemne przypadł spółce WAKOZ, która miała wywieźć torf do żwirowni pod Gdańskiem w ramach ich rekultywacji. Natomiast odpady niebezpieczne przeznaczone były do utylizacji.
O sprawie ziemi z Letnicy zrobiło się głośno, gdy w różnych miejscowościach pow. wejherowskiego pojawiły się ogromne dziury na prywatnych działkach. Podjeżdżały do nich ciężarówki, które w pośpiechu zasypywały doły, a spychacze wyrównywały teren. Oczywiście wszystko to odbywało się nielegalnie. Sprawę skierowano do prokuratury. Włodarze pomorskich gmin zwiększyli czujność, aby zapobiec przywożeniu odpadów z Letnicy na swój teren.

Ciężarówki docierają do żwirowni

Od końca lutego ub.r. wielkie ciężarówki z ziemią zaczęły przejeżdżać nocą przez Skarszewy, zmierzając do żwirowni w Wolnym Dworze, należącej do spółki Kopalnie Kruszywa s.c. W. Jelionek, A. Nosowski, Bąkowo gmina Kolbudy. Wywołało to duże poruszenie w mieście i okolicy. Jednakże przez kilka dni nikt nie zareagował. Nie jest prawdą, że 4 marca urzędnicy skarszewskiego magistratu sami wpadli na pomysł, żeby sprawdzić, czy przywóz ziemi odbywa się legalnie. Wszystko zaczęło się od informacji, którą mieszkaniec gminy przekazał dziennikarzom. Ich pytania zapoczątkowały reakcję policji i Urzędu Miejskiego w Skarszewach. Powiadomiono Urząd Marszałkowski i Starostwo Powiatowe. Przywóz ziemi do żwirowni został wstrzymany. Wkrótce okazało się, że ziemia trafiała tam bez wymaganych pozwoleń.
Wiceburmistrz Skarszew Zygmunt Wiecki potwierdził, że inwestor niczego nie uzgadniał z samorządem. Również nikt nie zgłosił się po zezwolenie do Wydziału Ochrony Środowiska Starostwa Powiatowego w Starogardzie Gdańskim. Naczelnik tego wydziału, Janusz Urban, powiedział wtedy, że została wprawdzie wydana przez wojewodę decyzja o rekultywacji żwirowni w Wolnym Dworze, lecz bez odpowiedniej dokumentacji była ona nieprawomocna. Ponadto droga do żwirowni prowadziła przez most o dopuszczalnym obciążeniu 20 ton, a wielkie ciężarówki załadowane ziemią to prawie dwa razy tyle.

Debata zamiast badań odpadów

23 marca 2009 r. burmistrz Skarszew Dariusz Skalski opublikował oświadczenie skierowane do mieszkańców miasta i gminy powiadamiając, że ziemia przywieziona do Wolnego Dworu nie stanowi żadnego zagrożenia dla ludzi i środowiska. Poinformował, że w dniu 19 marca wziął udział w spotkaniu zorganizowanym w Urzędzie Miejskim w Gdańsku. Uczestniczyli w nim m.in. prezes spółki BIEG 2012 Ryszard Trykosko, przedstawiciel firmy WAKOZ Krzysztof Golmento, przedstawiciel prezydenta Gdańska i wojewódzkiego inspektora sanitarnego oraz burmistrzowie i wójtowie gmin, do których wywożono ziemię. Skarszewski burmistrz otrzymał wtedy zapewnienie, że „ziemia z wykopów pod stadion jest glebą organiczną bez jakichkolwiek zanieczyszczeń”.
Biorąc pod uwagę wspomnianą czujność włodarzy pomorskich gmin, aby zapobiec zanieczyszczeniu swojego terenu odpadami z Letnicy, zdumiewający jest fakt, że burmistrz Skarszew brał te zapewnienia za dobrą monetę. A przecież do 13 marca ub.r. wywieziono już, często nie wiadomo gdzie, ok. 200 tys. ton odpadów z letnickiego górotworu. Później pojawiły się przypuszczenia, że ze względu na fakt, iż Baltic Arena to priorytet nr 1 nie tylko dla Gdańska, niektórzy włodarze gmin mogli pójść na pewne ustępstwa...
27 marca burmistrz Skalski wyraził zgodę na odzysk ziemi do rekultywacji żwirowni w Wolnym Dworze. Trzy dni później Starostwo Powiatowe w Starogardzie Gd. wydało zezwolenie na jej przywóz do tego wyrobiska. Przeszkodą nie okazał się nawet most do żwirowni o dopuszczalnym obciążeniu 20 ton. Całkowicie zignorowano głosy radnych pod przewodnictwem Andrzeja Flisa, żeby wstrzymać się z przywozem ziemi do czasu zbadania próbek odpadów w żwirowni. „Przecież to oczywiste, że tak postąpiłby każdy dobry gospodarz gminy” - mówili. Wtedy tej ziemi nie było aż tak dużo i w razie stwierdzenia, że są to faktycznie odpady zanieczyszczone metalami ciężkimi i substancjami ropopochodnymi, można je było łatwiej usunąć. To najpoważniejszy błąd w tej sprawie, skutkujący przywiezieniem do żwirowni pod Skarszewami ogromnej ilości odpadów ze zwałowiska górotworu w Letnicy.

Ziemia z Letnicy do usunięcia


O tym, jak gorąca była atmosfera na sesjach Rady Miasta nie będę się rozpisywał, mieszkańcy gminy wiedzą to doskonale. Wspomnę tylko, że przewodniczący Rady Andrzej Flis i radni coraz bardziej nieustępliwie domagali się wyników badań ziemi w Wolnym Dworze, której próbki według zapewnień skarszewskich władz zostały pobrane już w marcu. W końcu radni nie wytrzymali nieustannego zwodzenia i na początku lipca skierowali sprawę do Prokuratury Rejonowej w Starogardzie Gd. Teraz akcja potoczyła się błyskawicznie. Już po kilku dniach, 9 lipca ub.r., Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Gdańsku pobrał 3 próbki z warstwy powierzchniowej o głębokości do 30 cm z rozplantowanych i hałdowanych odpadów. A 30 lipca przekazano do Starostwa Powiatowego w Starogardzie Gd. i Urzędu Miejskiego w Skarszewach wyniki kontroli w żwirowni w Wolnym Dworze. Okazało się, że wyniki analiz wykazały w dwóch próbach przekroczenie standardów jakości dla terenów rolnych (grupa B). Przekroczenia stwierdzono w zakresie cynku (dwie próby) i przekroczenie sumy węglowodorów, czyli substancji ropopochodnych (w jednej próbie).
„W związku z powyższym kontrolowany podmiot nie przestrzega warunków decyzji Starostwa Powiatowego w Starogardzie Gd. nr... nakładającej obowiązek zrekultywowania i zagospodarowania gruntów ze złoża w Wolnym Dworze (...) W powyższej sytuacji należy uznać, że odpady składowane są w miejscu na ten cel nieprzeznaczonym” – czytamy w piśmie Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Gdańsku. Wynika z tego, że składowane w wyrobisku odpady należało wywieźć ze żwirowni w Wolnym Dworze. Z nakazem ich usunięcia powinien wystąpić burmistrz Skarszew Dariusz Skalski. Ustawa o odpadach stanowi bowiem w art. 34, że „wójt, burmistrz lub prezydent miasta w drodze decyzji, nakazuje posiadaczowi odpadów usunięcie odpadów z miejsc nieprzeznaczonych do ich składowania lub magazynowania, wskazując sposób wykonania tej decyzji”. W tym momencie sprawa powinna się zakończyć. Tak się jednak nie stało. Według informacji Katarzyny Głowali, głównego specjalisty z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Gdańsku, burmistrz wydał nakaz wywiezienia ze żwirowni 200 ton odpadów. Wcześniej wiceburmistrz Zygmunt Wiecki podawał dla prasy, że nakaz ten obejmował 70 ton, czyli odpady mieszczące się na trzech ciężarówkach. Tak czy inaczej były to działania symboliczne, zważywszy, że według aktualnych badań ilość odpadów przywiezionych do Wolnego Dworu może dochodzić nawet do 87 000 ton. Ograniczono się do wywozu ziemi zawierającej widoczne śmieci: fragmenty kości, gruzu, szkła, bryły smoły czy asfaltu, ścinki skór, szmaty, kawałki eternitu i materiałów mogących zawierać azbest. Miejsce to wskazali dziennikarzom mieszkańcy Wolnego Dworu, a władze Skarszew zareagowały dopiero po artykule w „Dzienniku Bałtyckim”. Od razu trzeba jednak dodać, że takie zanieczyszczenia w mniejszym stopniu wzbudzają niepokój mieszkańców gminy, niż wizja ziemi skażonej metalami ciężkimi i substancjami ropopochodnymi, albo jeszcze czymś gorszym.

Nie dali sobie wcisnąć odpadów

Dla pełniejszego obrazu omawianej sprawy warto podać, w jaki sposób poradzono sobie z podobnym problemem w Gdyni i Pruszczu Gdańskim.
Na początku lutego ub.r. Wydział Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Gdyni otrzymał informację o przywożeniu pod Estakadę Kwiatkowskiego dużych ilości ziemi przez ciężarówki Met-Transu. Firma ta była podwykonawcą WAKOZU-u. W trakcie kontroli stwierdzono, że ziemia była przywożona z Letnicy, a przyjmowała ją osoba nie mającą na to zgody właściciela gruntu, tj. Zarządu Morskiego Portu Gdynia SA. Po zbadaniu przez WIOŚ w Gdańsku trzech prób pobranych z warstwy rozplantowanej ziemi i pryzm do głębokości 30 cm stwierdzono w jednej próbie przekroczenie stężenia cynku dla grupy C (tereny przemysłowe).
- W tej sytuacji zawiadomiliśmy Prezydenta Miasta Gdańska, że firma Met-Trans działa niezgodnie z udzielonym jej zezwoleniem - powiedział dla „Głosu Skarszew” Bartosz Frankowski, naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Gdyni. - Ponadto wystosowaliśmy pismo do spółki BIEG 2012, aby podjęła działania wobec swojego podwykonawcy odpowiedzialnego za wywóz ziemi z Letnicy. Natomiast do Zarządu Morskiego Portu Gdynia SA wysłaliśmy pismo, że na należący do nich teren nawieziono odpady z budowy stadionu w Letnicy, informując jednocześnie, że w przypadku ich nie usunięcia wydana zostanie decyzja nakazująca takie działanie. Zdecydowana reakcja urzędników i ZMPG SA spowodowała, że mimo dużej ilości ziemi, jaką przywieziono do Gdyni z Letnicy, w krótkim czasie po odpadach (zanieczyszczona ziemia jest odpadem) z terenu budowy Baltic Areny nie pozostało w Gdyni ani śladu.
Władze i urzędy kilku innych gmin również powiedziały „nie” odpadom z Gdańska. Najlepszym przykładem jest zdecydowana postawa pani wójt Gminy Pruszcz Gdański, Magdaleny Kołodziejczak. Po otrzymaniu informacji, że na prywatny teren w Radunicy k. Pruszcza przywożone są znaczne ilości ziemi z Letnicy, natychmiast wstrzymano dowóz i wykonano badania (również trzy próby do głębokości 30 cm). Okazało się, że w próbie przekroczona była dopuszczalna ilość cynku.
- Nawieziona ziemia była splantowana i przemieszana, więc wydzielenie ziemi zanieczyszczonej od tej spełniającej normy było niemożliwe – wyjaśnił Michał Przybylski, inspektor Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Gminy Pruszcz Gdański. – W tej sytuacji pani wójt zgodnie z prawem nakazała usunięcie całości ziemi przywiezionej z Letnicy.
Można tylko żałować, że podobnej determinacji po pierwszym ujawnieniu ziemi nawiezionej do Wolnego Dworu nie wykazały władze Skarszew.

Zamiast usunąć, kolejne badania

Po lipcowych badaniach w niektórych lokalnych gazetach pojawiły się artykuły bagatelizujące problem. Podawano, że w wyniku analiz ziemi w Wolnym Dworze stwierdzono jedynie niewielkie i nieistotne przekroczenia standardów jakości dla terenów rolnych (grupa B). Fakty są jednak takie, że w Wolnym Dworze nie tylko przekroczono normy dla grupy B, ale w przypadku cynku przekroczono przeszło trzykrotnie standardy jakości również dla terenów przemysłowych (grupa C).
Była to druga okazja na wydanie decyzji o usunięciu ziemi przywiezionej z Letnicy (zgodnie z Ustawą o odpadach). Wtedy jeszcze w żwirowni było widać tę ziemię. Wkrótce jednak zepchnięto ją do zbiorników wodnych w wyrobisku lub rozplantowano na dużej powierzchni zakrywając grubą warstwą żwiru.
Zamiast decyzji o usunięciu odpadów Urząd Miasta i Gminy Skarszewy zlecił kolejne badania, tym razem na większej głębokości. W wyniku tych badań gdyńska firma Geokonsult s.c. potwierdziła przekroczenie dopuszczalnych stężeń: ołowiu, baru, miedzi i cynku, podając, że w niewielkim stopniu przekraczają ustalenia normatywne. Tyle tylko, że we wnioskach Dokumentacji Geologicznej przy wartości przekroczeń odniesiono się nie do standardów dla grupy B (tereny rolne), a dla terenów przemysłowych (grupa C). Motywowano to „charakterem aktualnego zagospodarowania i użytkowania omawianego terenu”. Tymczasem, jak powiedziała dla „Głosu Skarszew” naczelnik Wydziału Inspekcji Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Gdańsku, Iwona Boruchalska, ziemia przywożona do Wolnego Dworu, zgodnie z decyzją Starosty Starogardzkiego, musi odpowiadać standardom jakości tylko i wyłącznie dla terenów rolnych!!! A wtedy te przekroczenia norm nie są już takie niewielkie, bo np. dla ołowiu to przekroczenie przeszło dwuipółkrotne, a dla miedzi przeszło trzyipółkrotne. Poza tym na dzień dzisiejszy obowiązują wartości dopuszczalne stężeń metali ciężkich opublikowane w Rozporządzeniu Ministra Środowiska z dnia 9 września 2002 r. w sprawie standardów jakości gleby oraz standardów jakości ziemi i tego należy przestrzegać.

Mało optymistyczne ustalenia

W omawianej dokumentacji czytamy, że „odpady zostały nawiezione ze zwałowiska, tzw. górotworu, zlikwidowanego na terenie budowy stadionu Baltic Arena w Gdańsku Letnicy”. Co szczególnie ważne: „Przyjęty na terenie budowy stadionu system kwalifikacji odpadów nie dawał wiarygodnych podstaw do stwierdzenia, iż wśród odpadów nawiezionych do Wolnego Dworu nie ma odpadów niebezpiecznych. Ilość odpadów nawiezionych z Letnicy szacuje się w ilości 72,5 tys. do 86,6 tys. ton. Deklarowana przez ich wytwórcę ilość przywiezionych odpadów (...) jest blisko trzykrotnie mniejsza i wynosi 25 340 ton (!)”. We wnioskach pojawia się stwierdzenie, że „w chwili obecnej nawiezione odpady nie stanowią nadzwyczajnego zagrożenia dla środowiska oraz zdrowia i życia ludzi na obszarze przyległym”. Nie stanowią „nadzwyczajnego zagrożenia”, a tylko zwyczajne zagrożenie? Chyba tak, skoro wskazuje się potrzebę „obserwacji w ramach okresowych badań kontrolnych monitoringu wód podziemnych oraz wód powierzchniowych” we wskazanych miejscach wyrobiska i zaleca się zwrócenie „szczególnej uwagi na niebezpieczeństwo wtórnego zanieczyszczenia wód i gruntów”. Dotychczas w bezpośrednim sąsiedztwie zakopanych odpadów stwierdzono już obecność w wodzie chromu i siarczanów. Pewnym pocieszeniem ma być informacja, że „stwierdzone zanieczyszczenia wykazują niewielką dynamikę do migracji”.
Dopiero we wrześniu br. komisja doraźna Rady Miasta i Gminy Skarszewy, powołana w celu zbadania sprawy dotyczącej ziemi przywiezionej do Wolnego Dworu, wystąpiła z wnioskiem o usunięcie przez właścicieli żwirowni 6 tys. ton odpadów. Na ich koszt ma być okresowo przeprowadzany monitoring wód na tym obszarze. Kolejny wniosek stanowi, że burmistrz Skarszew wystąpi do właścicieli o zwrot kosztów badań geologicznych.
Takie ustalenia nie napawają jednak optymizmem. Te 6 tys. ton wnioskowane do wywiezienia, to zaledwie kilka procent odpadów przywiezionych z Letnicy do żwirowni w Wolnym Dworze. Poza tym w tak przemieszanej ziemi próba wydzielenia jej części zanieczyszczonej metalami ciężkimi wydaje się wielce karkołomna. Właśnie dlatego w innych gminach nakazano usunięcie całości ziemi z Letnicy, gdy tylko w jakiejś próbie stwierdzono przekroczenie standardów jakości. Ale tam ta ziemia była widoczna. W przypadku Wolnego Dworu ziemia została rozplantowana i zakopana w taki sposób i na tak dużej powierzchni, że usunięcie całości ziemi tam przywiezionej wydaje się już mało prawdopodobne. Ponadto trudno uwierzyć w skuteczną kontrolę ilości ziemi, która miałaby być wywieziona z Wolnego Dworu, skoro można było jej tam nawieźć nawet 86 tys. ton, deklarując przywóz 25 tys. ton.

Zapewnienia bez pokrycia

W trakcie pamiętnego spotkania w Gdańsku, 19 marca ub.r., prezes spółki BIEG 2012, Ryszard Trykosko zapewnił burmistrza Skarszew:
„- Jeżeli okazałoby się, że przywieziona ziemia przekracza choć w niewielkim stopniu normy dopuszczalne, należy ją niezwłocznie wywieźć” (J. Rokiciński, „Trefna ziemia do zwrotu. Sprawa dla prokuratora”, kociewiak.pl). Natomiast obecny tam przedstawiciel WAKOZ-u wtórował mu mówiąc, że przywieziona do Wolnego Dworu ziemia to gleba organiczna bez jakichkolwiek zanieczyszczeń. Obecnie, gdy okazało się, że są tam odpady o przekroczonych standardach jakości nie tylko dla terenów rolnych, ale również dla terenów przemysłowych, prezes Ryszard Trykosko umywa ręce mówiąc, że odpady nie są już własnością spółki BIEG 2012. W tej sytuacji cóż może go obchodzić, że odpady z Letnicy już zaczynają zanieczyszczać wodę?
W ubiegłym roku Dorota Abramowicz napisała w „Dzienniku Bałtyckim”, że mieszkańcy Wolnego Dworu, mówiąc "stadion”, czują gniew. Teraz ten gniew czują również liczni mieszkańcy Skarszew i innych miejscowości w gminie. Mówią, że zanim trafiła do nich skażona metalami ciężkimi ziemia z Letnicy, w żwirowni były tylko kamienie, czysty żwir, piasek i czysta woda. Przez brak zdecydowanego działania władz Skarszew i lekceważenie zagrożenia zakopano w wyrobisku żwirowni w Wolnym Dworze ogromną część letnickiego górotworu. Nad jego likwidacją głowili się przez dziesięciolecia kolejni włodarze Gdańska, bojąc się go ruszyć. Budowa Baltic Areny była dla gdańszczan doskonałą okazją, aby pozbyć się niebezpiecznego wysypiska. Dziś odpady z Letnicy to już nie ich problem...

Edward Zimmermann
Głos Skarszew, 18 listopada 2010

Korzystałem z materiałów własnych, Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Gdańsku, gdyńskiej firmy Geokonsult s.c., Polska Dziennik Bałtycki, Gazeta Wyborcza, Gazeta Kociewska, kociewiak.pl, Panorama Skarszew.

Kuglow - 2010-11-18, 00:06

Mieliście piękną żwirownię. Aż coś ściska za gardło gdy się czyta ten artykuł i ogląda zdjęcia. :evil:

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group